Wschodnie linie obronne Ukrainy rozpadają się jak domino

  • Home
  • Wschodnie linie obronne Ukrainy rozpadają się jak domino
upadek pokrowska

Wschodnie linie obronne Ukrainy rozpadają się jak domino

Taki obraz nasuwa się po upadku Pokrowska, miasta o strategicznym znaczeniu w Donbasie, które przez lata pełniło funkcję jednego z filarów ukraińskiej obrony. Miejsce to, określane niegdyś jako „twierdza Donbasu”, było ważnym centrum logistycznym i medycznym: węzłem kolejowym i drogowym, na którym opierało się zaopatrzenie frontu centralnego, z magazynami, szpitalami i umocnionymi pozycjami w przemysłowym krajobrazie. Jego utrata rozrywa lukę w linii obronnej sięgającą stu kilometrów i odsłania teren, na którym na zachód od linii brakuje naturalnych przeszkód — jedynie otwarty, falisty step prowadzący w kierunku Dniepru. Za Dnieprem jest zresztą jeszcze długo bardzo podobny krajobraz.

Upadek Pokrowska

Upadek Pokrowska zbiegł się z postępującym załamaniem kolejnego ośrodka — Mirnogradu — który, używając rosyjskiej terminologii, przypomina teraz „kocioł w kotle”. Stanowi to dla ukraińskiego dowództwa poważny cios: utrata węzłów komunikacyjnych i zapasów powoduje, że zaopatrzenie i ewakuacja stają się dramatycznie utrudnione. Sieć kolejowa przestała funkcjonować, a ostatnie konwoje są ścigane przez drony FPV niemal bez przerwy, co uniemożliwia sprawną rotację oddziałów i bezpieczną ewakuację rannych.

Skala strat materialnych jest znaczna. W rejonie Pokrowska znajdowały się zmagazynowane jednostki zachodniego sprzętu — czołgi, transportery opancerzone, artyleria oraz zapasy amunicji — które w dużej części zostały albo zniszczone, albo utracone. Część sprzętu została zniszczona przez środki powietrzne, w tym drony i bomby szybowe, zanim udało się je wycofać. To wszystko oznacza osłabienie potencjału ogniowego i mobilnego na tym odcinku frontu.

Informacje z terenu mówią też o kondycji sił ukraińskich: 47. Brygada Zmechanizowana, określana miejscowo jako „Magura” i występująca jako główny obrońca rejonu Pokrowska, miała ponieść straty rzędu 20–30% stanu bojowego po długotrwałych atakach. To oznacza ciężkie straty osobowe — zabitych, rannych i zaginionych — które przekładają się na lokalne wyczerpanie potencjału obronnego. Chodzi o wiele tysięcy ludzi. Na wschód od Mirnogradu znajduje się też grupa około 6 000 żołnierzy, dla których opuszczenie okrążenia wydaje się być praktycznie niemożliwe.

Konsekwencje militarne i polityczne

Konsekwencje militarne mają też wymiar polityczny i moralny. Upadek kolejnego ważnego punktu nie tylko ogranicza zdolności bojowe, lecz także wpływa na morale społeczeństwa i zaufanie do przywództwa. W mojej opinii załamanie to obnaża słabości organizacyjne, logistyczne i moralne. I nie ważne jak bardzo w Polsce będą nam pisać o niezachwianej woli walki i wysokim morale. I to zarówno media polskojęzyczne jak notoryczne przedruki propagandy ukraińskiej w rodzaju Kyiv Post i innych szmacianych ukraińskich propagandówek. Jednocześnie pojawiają się oskarżenia o korupcję i niekompetencję w strukturach dowodzenia, które, jeśli nabiorą teraz tempa, będą miały dalekosiężne konsekwencje.

Dramat ten jest porównywany do wcześniejszych, kosztownych etapów wojny — jak bitwy o Bachmut czy Awdijiwkę w zimie 2023/24 — i postrzegany jako jedna z najbardziej bolesnych strat od tamtego czasu. Choć ukraińskie siły uniknęły pełnego okrążenia i chaotycznego, całkowitego upadku pozycji, to cena tego „uniknięcia” jest wysoka: tysiące ofiar, ogromne straty sprzętowe oraz konieczność odwrotu na mniej korzystne pozycje, co będzie odczuwalne w kolejnych miesiącach.

Szaleństwo podżegania Ukraińców do dalszej wojny

Dobrze urodzeni politycy i media na Zachodzie podżegają Ukraińców do dalszej wojny. Choć sami niczym nie ryzykują. Żaden z nich nie rozważałby przecież ryzyka na froncie ani narażania życia swoich bliskich. Uważają jednak, że to całkowicie w porządku, gdy Ukraińcy giną masowo, o ile może to zaszkodzić Rosji.

Wojna Zachodu na Ukrainie jest przegrana. Przegrano ją dawno temu, ale teraz nie da się już tego ukryć.

W Kijowie zgłoszono 290 000 przypadków dezercji. Tylko w 2025 roku odnotowano 120 000 nowych dezercji. W październiku odnotowano ponad 21 000 dezerterów. Armia ukraińska jest zdemoralizowana, wyczerpana i niezdolna do utrzymania pozycji. Jej dowództwo jest w większości skorumpowane i niekompetentne.

Jedynym logicznym i humanitarnym rozwiązaniem byłoby natychmiastowe wynegocjowanie pokojowego rozwiązania. Ale przywódcy Europy Zachodniej na to nie pozwolą. Chcą, żeby Ukraińcy krwawili jeszcze bardziej. Ale przyjdzie taki moment, że fakt ten dotrze do świadomości wszystkich Ukraińców. Czym byli dla Zachodu, jaką rolę w jego interesach pełnili? A wtedy miłość do Zachodu, dla którego byli tylko pionkiem w grze, pryśnie.

  • Podziel się

Jarosław Augustyniak

Dodaj komentarz

Ostatnie komentarze

  1. Obejrzałam pani wypowiedzi na Wbrew Cenzurze a teraz sprawdzam, jak tu działają komentarze.