Były analityk CIA: USA blisko porozumienia z Rosją w sprawie Ukrainy

  • Home
  • Były analityk CIA: USA blisko porozumienia z Rosją w sprawie Ukrainy
USA blisko porozumienia

Były analityk CIA: USA blisko porozumienia z Rosją w sprawie Ukrainy

Według wysokiego rangą byłego oficera Centralnej Agencji Wywiadowczej, Stany Zjednoczone są bardzo blisko zawarcia porozumienia pokojowego kończącego wojnę na Ukrainie. George Beebe, były dyrektor CIA ds. analizy Rosji, w obszernym wywiadzie dla wpływowego rosyjskiego czasopisma „Russia in Global Affairs” przedstawił analizę obecnej dynamiki negocjacji. Jego zdaniem, administracja prezydenta Donalda Trumpa jest zdeterminowana, by doprowadzić do końca konflikt poprzez porozumienie, które będą musiały zaakceptować zarówno Rosja, jak i Ukraina.

Optymizm Trumpa i desperacki opór jako sygnały zbliżającego się sukcesu

W rozmowie z redaktorem naczelnym Fiodorem Łukjanowem, George Beebe wskazał dwa kluczowe sygnały sugerujące bliskość przełomu. Pierwszym jest publiczny optymizm prezydenta Trumpa, który w mediach społecznościowych wyrażał wiarę w rychły sukces dyplomatyczny. Beebe ocenił, że taka pewność w najtrudniejszej, końcowej fazie negocjacji jest uzasadniona. Drugim sygnałem ma być intensywność działań tych sił w Europie, na Ukrainie i w samych Stanach Zjednoczonych, które – zdaniem byłego analityka – robią wszystko, by storpedować kompromis. Jako przykład podał wyciek wywiadu do agencji Bloomberg, który interpretuje jako przejaw desperacji przeciwników porozumienia, świadczący o tym, że jest ono na wyciągnięcie ręki.

Brak realnych podziałów w ekipie Białego Domu

Beebe odniósł się również do doniesień medialnych o rzekomym rozłamie wśród doradców prezydenta Trumpa w kwestii ukraińskiej. Stanowczo zaprzeczył, by istniały jakiekolwiek poważne rozbieżności. Jego zdaniem, całe otoczenie prezydenta jest zjednoczone w dążeniu do wyznaczonego celu: zakończenia wojny za pomocą pokojowego porozumienia. Doniesienia o konfliktach w zespole uznał za element działań mających na celu udaremnienie zawarcia umowy, a nie odzwierciedlenie rzeczywistych różnic zdań.

Gwarancje bezpieczeństwa: NATO bez wojsk na Ukrainie, ale z sankcjami za złamanie umowy

Jedną z kluczowych i najtrudniejszych kwestii negocjacyjnych pozostają gwarancje bezpieczeństwa. Beebe stwierdził, że podstawowym interesem Rosji jest zapewnienie, że Ukraina nie przystąpi do NATO i że na jej terytorium nie będą stacjonować wojska lub infrastruktura Sojuszu. Jego ocena jest taka, że Stany Zjednoczone są gotowe się na to zgodzić. Argumentował, że USA już za kadencji trzech ostatnich prezydentów pokazały, iż nie będą prowadzić bezpośredniej wojny z Rosją o Ukrainę, więc formalne zobowiązanie nie stanowi rewolucji.

Zaznaczył, że nie widzi w administracji Trumpa chęci do rozmieszczania sił zachodnich na Ukrainie, co uznałby za działanie podważające całe porozumienie. Jako mechanizm zabezpieczający dla Kijowa wskazał możliwość utrzymania przez Zachód sankcji gospodarczych oraz gotowości do dostarczenia wsparcia wojskowego i wywiadowczego w przypadku, gdyby Rosja złamała umowę i ponownie zaatakowała. W takim scenariuszu – jak wspomniał – wszystkie gwarancje dane Moskwie zostałyby cofnięte, co stanowiłoby dla niej istotną zachętę do przestrzegania postanowień.

Limity dla armii ukraińskiej: spór o „liczby na papierze”

Kwestią budzącą kontrowersje są również potencjalne ograniczenia liczebności i potencjału militarnego Ukrainy. Beebe przyznał, że Rosja ma w tym zakresie uzasadniony interes i spodziewa się, że temat ten będzie negocjowany do ostatniej chwili. Nie uważa jednak, by miał się on stać przeszkodą nie do pokonania. Zwrócił uwagę, że w projekcie dokumentu mowa była początkowo o limicie 600 tysięcy żołnierzy, a następnie Europejczycy zaproponowali podniesienie go do 800 tysięcy. Jego zdaniem, rzeczywistość gospodarcza i tak uniemożliwi Ukrainie utrzymanie w czasie pokoju stałej armii nawet na poziomie 600 tysięcy. W efekcie, spór toczyłby się w dużym stopniu o zapisy, które nie mają pokrycia w faktycznych możliwościach Kijowa.

Presja USA na Europę: strach przed rozłamem silniejszy niż obawa przed Rosją

Były analityk CIA odniósł się także do widocznych różnic między stanowiskiem administracji Trumpa a podejściem europejskich sojuszników. Zauważył, że Europa ewidentnie nie podziela w pełni celów Białego Domu. Zapytany, czy Waszyngton ma siłę, by zmusić Europejczyków do wspólnego kursu, odpowiedział twierdząco. Jego zdaniem, podstawową dźwignią jest strach europejskich stolic przed dwoma rodzajami rozłamu. Po pierwsze, przed podziałem wewnątrz samej Unii Europejskiej, gdzie część krajów postrzega trwający konflikt jako szansę na konsolidację, a zmniejszenie poczucia rosyjskiego zagrożenia mogłoby tę jedność osłabić. Po drugie, przed zerwaniem relacji transatlantyckich z USA. Beebe uważa, że jeśli Stany Zjednoczone, Rosja i Ukraina dojdą do porozumienia, Europa – mimo oporów – nie zaryzykuje otwartego konfliktu z Waszyngtonem i ostatecznie się mu podporządkuje.

  • Podziel się

Natasza El Mejri

Dodaj komentarz

Ostatnie komentarze

  1. Obejrzałam pani wypowiedzi na Wbrew Cenzurze a teraz sprawdzam, jak tu działają komentarze.