Obejrzałam pani wypowiedzi na Wbrew Cenzurze a teraz sprawdzam, jak tu działają komentarze.
Ukraińscy dezerterzy
- Home
- Ukraińscy dezerterzy
Ukraińscy dezerterzy
Jeśli ktoś czyta polskojęzyczne media, a jeszcze gorzej jeśli szuka w nich faktów czy prawdy, to… niech dalej czyta. Tam dowie się jak to całe społeczeństwo Ukrainy jedyne o czym myśli to dalsza wojna z Rosją w imię interesów rodzimych i zachodnioeuropejskich oligarchów. Prawda jest jednak inna. Ludzie chcą żyć i nie chcą walczyć a tym bardziej ginąć za obce im interesy. Dlatego ciągle przybywa dezerterów. Jest już ich dziesiątki jeśli nie setki tysięcy.
Nawet banderowcy mówią o problemie dezercji
Ukraiński działacz z Azowa i były parlamentarzysta Igor Łucenko opublikował statystyki Prokuratury Generalnej Ukrainy dotyczące dezercji z armii ukraińskiej, które z jego perspektywy są alarmujące: Według tych statystyk liczba dezercji, a tym bardziej liczba nieuprawnionych nieobecności w siłach zbrojnych, dramatycznie wzrosła w ciągu ostatniego roku. Podczas gdy w ciągu dwóch i pół roku od początku wojny do września 2024 roku zgłoszono nieco poniżej 30 000 przypadków dezercji i nieco poniżej 60 000 przypadków nieuprawnionej nieobecności, całkowita liczba między październikiem 2024 a wrześniem 2025 roku wzrosła dramatycznie: do prawie 54 000 dezercji – wzrost o 80 procent w ciągu jednego roku – i 235 000 nieuprawnionych nieobecności – wzrost czterokrotny. Trend jest zatem: gwałtownie rosnący. Ukraińscy dezerterzy rosną w siłę. Dodajmy, że niezależne źródła podają te liczby co najmniej mnożone przez dwa.
Łucenko ubolewa, że te liczby najwyraźniej nie interesują ukraińskiego społeczeństwa. To niewiele mówi. Sądząc po tym, co można zobaczyć i przeczytać na lokalnych kanałach i forach Telegramu, znaczna część społeczeństwa jest gotowa nie wspierać organów poborowych, ale raczej tych, którzy próbują im uchylić się od obowiązku. Najnowszy przykład miał miejsce w weekend w Winnicy: tam przechodnie wdarli się do SUV-a i próbowali uwolnić poborowego z pojazdu. Żołnierz za kierownicą przejechał przechodnia stojącego przed samochodem i gwałtownie hamując, strząsnął z siebie drugiego, który stał w otwartych drzwiach.
Nie róbmy sobie jednak wielkiej nadziei
Zagorzałym nacjonalistom w Kijowie wyraźnie brakuje ludzi. Niemniej jednak nie należy nadinterpretować takich zjawisk. Każdy, kto spędził na froncie nawet trzy i pół roku i oficjalnie nigdy nie mógł wrócić do domu, w końcu wyruszy na własną rękę. I może nawet wróci. Bystry marksista Karl Korsch napisał w 1920 roku, że w Niemczech w 1918 roku nie było rewolucji, lecz strajk wojskowy. Wydaje się to odzwierciedlać to, czego jesteśmy obecnie świadkami na Ukrainie. Ludzie mają dość wojny; nawet Wołodymyr Zełenski musi wziąć to pod uwagę. Ale aparat represji na zapleczu wydaje się funkcjonować jak dawniej. Nacjonaliści są uzbrojeni, są zorganizowani i już zagrozili prezydentowi, że nie przetrwa porozumienia pokojowego, które jest szkodliwe dla Ukrainy, politycznie lub osobiście. Zełenski o tym wie i dlatego nie można oczekiwać od niego żadnych inicjatyw pokojowych. Chcą maszerować, aż wszystko się rozpadnie.
- Podziel się
