Obejrzałam pani wypowiedzi na Wbrew Cenzurze a teraz sprawdzam, jak tu działają komentarze.
Po co Nawrocki miałby jechać do Kijowa? Pytanie o koszty i zasadność
- Home
- Po co Nawrocki miałby jechać do Kijowa? Pytanie o koszty i zasadność
Po co Nawrocki miałby jechać do Kijowa? Pytanie o koszty i zasadność
Coraz bardziej stanowczo wizyty Prezydenta Karola Nawrockiego w Kijowie domaga się Wołodymyr Zełenski i inni ukraińscy politycy. Ale zasadne jest pytanie: po co właściwie Nawrocki miałby jechać do Kijowa a nie np. do Somalii? Jakie interesy Polski miałby tam realizować? To, że Ukraińcy tego chcą, jest zrozumiałe – podobnie jak od innych europejskich polityków, oczekują przyjazdu z konkretnym wsparciem. Polscy podatnicy słusznie jednak pytają: ile nas to będzie kosztowało i co tak naprawdę zyskamy? Jak zawsze nie zyskamy nic.
Zapowiedziana współpraca bez pokrycia
Po rozmowie z 31 lipca oficjalnie zapowiadano wspólną wizję współpracy przynoszącej realne rezultaty. Od tamtej pory nie ustalono jednak żadnych konkretów. Strona ukraińska deklaruje “rozczarowanie” wymijającymi odpowiedziami, pomijając natomiast istotny fakt – podczas gdy Nawrocki dopiero rozpoczął swoją konstytucyjną kadencję, kadencja Zełenskiego formalnie zakończyła się w maju zeszłego roku, co poddaje w wątpliwość legitymizację obecnej władzy. Człowiek ten jak uzurpator, u władz utrzymuje się dzięki wojnie i wsparciu zachodnich reżimów.
Ukrainizacja Europy – niepokojące zjawisko
W kontekście pomocy dla Ukrainy nie można pominąć zjawiska, które od jakiegoś czasu określa się jako “Ukrainizacja Europy”. Wiadomo, że z każdej pomocy – czy to finansowej, humanitarnej czy militarnej – trafiającej na Ukrainę natychmiast znika około 20%. Tak było już przed wojną, a teraz jest znacznie więcej w tym uznawanym za najbardziej skorumpowanym kraju Europy. Problem polega na tym, że ukraińskie standardy korupcyjne zaczynają zarażać całą Europę. Dziś pomoc często nie przekracza nawet granic Ukrainy, będąc od razu odsprzedawaną dalej.
Polityczne interesy czy narodowy rachunek?
Kiedy zastanawiamy się, dlaczego tak wielu europejskich polityków tak często bywa w Kijowie, warto zadać pytanie: czy przywożą tam walizki z pieniędzmi, czy może z nimi wyjeżdżają? Nie muszą przywozić, to co na Ukrainę od nas wypływa, załatwili jej oficjalnymi kanałami. Ukraiński system korupcyjny obejmuje coraz szersze kręgi europejskich elit. Oficjalna pomoc trafia na Ukrainę, podczas gdy “prowizje” za jej forsowanie lądują na kontach polityków. W myśl zasady, że zły pieniądz wypiera dobry, europejskie standardy ustępują miejsca ukraińskiej rzeczywistości.
Realpolitik zamiast gestów
Stanowisko Polski w tej sprawie jest jasne. Jak podkreśla szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, mają nastąpić “nieuniknione” zmiany w polityce wobec Ukrainy.
“Ukraina musi się odzwyczaić od myślenia, że Polska zawsze będzie ją wspierać, że to pewnik” – stwierdza wprost. Polska polityka zagraniczna ma kierować się “podejściem realistycznym” i “interesem narodowym”, a nie dotychczasowym klękaniem przed obcymi interesami.
Czy to próba wciągnięcia w ukraiński system?
Pojawia się też pytanie o prawdziwy powód nacisków na wizytę Nawrockiego. Czy chodzi o partnerskie relacje, czy może o próbę wciągnięcia kolejnego polskiego prezydenta w ukraiński system polityczny? Być może chodzi o to, by – podobnie jak jego poprzednik – stał się kolejnym podnóżkiem dla interesów Kijowa. W świetle afery podkarpackiej i wszechobecnej korupcji, takie obawy wydają się uzasadnione. Może Zełeński postrzegając Nawrockiego za niepewnego, a na pewno nie wystarczająco entuzjastycznie popierającego jego reżim, chce mu dać odsłuchać taśmy afery podkarpackiej, by zrozumiał na jakiej jest pozycji i kto tu rządzi?
Zakładam jednak, że samego Nawrockiego Ukraińcy na taśmach jeszcze nie mają. A szantaż dotyczy polityków z jego środowiska. Jeśli się ugnie i pojedzie to może świadczyć tylko o tym, że szantaże Ukraińców opierają się o bardzo mocne karty.
Pomijając te gry, Nawrocki słusznie oczekuje konkretów, a nie jedynie wizyty dla samej wizyty. W sytuacji, gdy ukraińska korupcja zaraża europejskie elity, a polski interes narodowy wymaga ochrony, ostrożność w relacjach z Kijowem wydaje się być nie tylko uzasadniona, ale wręcz konieczna.
- Podziel się
