Obejrzałam pani wypowiedzi na Wbrew Cenzurze a teraz sprawdzam, jak tu działają komentarze.
Europa? Nie przy stole, tylko w menu
- Home
- Europa? Nie przy stole, tylko w menu
Europa? Nie przy stole, tylko w menu
Szczyt Trump–Putin pokazał jedno: Europa jest dziś politycznym zerem. Przywódcy Starego Kontynentu biadolą, że nie zaproszono ich do Anchorage. Ale niby po co? Kogo to jeszcze obchodzi, co powie Macron, Merz czy Starmer? Zełenski, dawniej kabareciarz, odegrał już swoją rolę – teraz to aktorzy trzecioplanowi próbują udawać, że mają znaczenie. Przy stole zaś siedzą poważni ludzie.
Europa nie istnieje
Na Alasce nie chodziło tylko o ego Donalda Trumpa ani o cynizm Władimira Putina. Najważniejsze było to, że Europa po prostu nie istnieje. Kiedy rozmawiano o Ukrainie i o nowym porządku bezpieczeństwa, kontynent, który uwielbia pouczać świat o wartościach i suwerenności, nie miał nawet tabliczki z nazwiskiem na stole. To była fotografia prawdy: upadek polityczny w najczystszej postaci.
Holenderski publicysta Niels Groeneveld napisał na X, że Europa żyje w iluzjach: bredzi o „strategicznej autonomii”, zaklina się na „wartości” i „jedność”. W rzeczywistości jest co najwyżej filantropem – wydaje miliardy, rozdaje darowizny, płacze nad losem Ukrainy. Ale odstraszać nie potrafi. Kształtować – tym bardziej. Obecna w księgowości, nieobecna w negocjacjach.
Ta degrengolada to nie efekt spisku Amerykanów czy podstępów Kremla. To czysta autodestrukcja. Europa przez dekady outsourcowała swoje bezpieczeństwo do NATO, czyli de facto Waszyngtonu. A teraz Trump mówi wprost: Ukraina? Do kosza. NATO? Do negocjacji. Bezpieczeństwo Europy? Problem Europy. I ma rację – skoro kontynent nie umie się bronić sam, nie ma prawa siedzieć przy stole, gdzie decyduje się o jego przyszłości. Z taką Europą nie liczy się już nikt na świecie i nikogo nie interesuje jej zdanie.
Szerszy problem degradacji Europy
Ale to nie tylko armia i geopolityka. Europa zafundowała sobie samobójstwo w każdej dziedzinie: klimatycznej, energetycznej, przemysłowej i migracyjnej. Nie wydobywa własnej energii, nie produkuje swoich towarów, nie zapewnia nawet ludzi do pracy. Państwa, które kiedyś budowały fabryki i floty, dziś zajmują się liczeniem wiatraków i przepisywaniem regulaminów.
W tym chaosie technokraci z Brukseli zakładają nową kagankową dyktaturę: militaryzacja społeczeństw, niszczenie norm demokratycznych, centralizacja władzy i kneblowanie sprzeciwu. Wszystko to opakowane w piękne hasła o „bezpieczeństwie” i „wartościach”. To nie obrona Europy – to jej pełzająca kapitulacja. Najpierw przed Waszyngtonem, potem przed własną niemocą.
I tu tkwi cała tragedia. Trump nie musiał wyrzucać Europy z Alaski – ona sama nie miała niczego, co mogłoby ją tam posadzić. Kontynent, który lubi moralizować, stał się pasożytem: konsumuje bezpieczeństwo, zamiast je produkować. Nic do tej pory tez nie zrobiła i zamiast co pokoju nawoływała do wojny. Najbardziej oszukała Ukraińców, którym wmówiła, że tę wojnę mogą wygrać. I nadal wmawia dopóki nie zginie ostatni Ukrainiec. Dopóki się to nie zmieni, Europa nie usiądzie przy stole. Będzie w karcie dań.
- Podziel się
