Obejrzałam pani wypowiedzi na Wbrew Cenzurze a teraz sprawdzam, jak tu działają komentarze.
Ukraina: Złoto i popiół
- Home
- Ukraina: Złoto i popiół
Ukraina: Złoto i popiół
Kiedy myślimy o Ukrainie pogrążonej w wojnie od lutego 2022 roku, przed oczami stają nam obrazy zniszczonych miast, żołnierzy w okopach i uchodźców. To tragiczna rzeczywistość, która zdominowała media na całym świecie. Jednak pod powierzchnią tej wojny konwencjonalnej toczy się inny, mniej widoczny konflikt – batalia o przyszłość jednego z najcenniejszych skarbów natury, który decyduje o globalnym bezpieczeństwie żywnościowym. Tym skarbem jest ukraiński czarnoziem, żyzna, czarna gleba, której pokłady sięgają nawet trzech metrów w głąb. To właśnie ten naturalny dar czyni Ukrainę nie tylko polem bitwy geopolitycznej, ale także obiektem pożądania globalnych korporacji i mocarstw. Aby zrozumieć pełny obraz dzisiejszej Ukrainy, trzeba spojrzeć poza linie frontu i dostrzec zarówno niewyobrażalne bogactwo jej ziemi, jak i głębię ruin, w których pogrążył ją konflikt oraz wieloletnie problemy wewnętrzne.
Czarnoziem na Ukrainie
Czarnoziem (po rosyjsku chórnoziem) to gleba niemal legendarna w świecie rolnictwa. Jej wyjątkowość polega na bardzo wysokiej zawartości próchnicy, czyli materii organicznej, która sprawia, że jest niezwykle żyzna i wydajna. Na Ukrainie czarnoziemy zajmują około 56% powierzchni kraju, co przekłada się na ponad 32 miliony hektarów gruntów ornych. Dla zobrazowania skali: obszar ten odpowiada mniej więcej jednej trzeciej wszystkich użytków rolnych Unii Europejskiej. Szacuje się, że Ukraina posiada aż 30% światowych zasobów tej cennej gleby, co czyni ją prawdziwą rolniczą potęgą, nawet pomimo trwającej wojny.
Przed eskalacją konfliktu w 2022 roku Ukraina była trzecim największym eksporterem kukurydzy na świecie i piątym eksporterem pszenicy. Jej udział w rynku jęczmienia, oleju słonecznikowego (gdzie była światowym liderem), rzepaku i buraków cukrowych był również niezwykle znaczący. Roczna produkcja zbóż sięgała 60-75 milionów ton, z czego ponad połowa trafiała na eksport, co stawiało kraj w czołówce globalnych producentów żywności. To właśnie te statystyki ukazują prawdziwą wagę Ukrainy – jest ona spichlerzem, od którego uzależnionych jest wiele krajów Afryki i Azji, importujących podstawowe produkty żywnościowe.
Wybuch wojny diametralnie zmienił tę sytuację. Rosyjska blokada morskich szlaków handlowych z portów w Odessie i innych miastach Czarnomorskich doprowadziła do stagnacji eksportu i groziła globalnym kryzysem żywnościowym. Odpowiedzią było Porozumienie Zbożowe zawarte w lipcu 2022 roku z inicjatywy ONZ i Turcji, które umożliwiło bezpieczny transport ukraińskiego zboża przez Morze Czarne. Jednak w lipcu 2023 roku Rosja wycofała się z umowy, ponieważ jej własne postulaty, dotyczące między innymi ponownego przyłączenia rosyjskiego banku rolnego do systemu SWIFT, nie zostały spełnione.
Jednak wojna niszczy rolniczy potencjał Ukrainy nie tylko poprzez blokadę eksportu. Obszary wschodnie i południowe, będące sercem czarnoziemnych terenów, stały się areną intensywnych walk. Masowe użycie artylerii, dronów oraz min przeciwpiechotnych i przeciwpancernych powoduje nie tylko bezpośrednie zniszczenia upraw, ale także degradację gleby na dziesięciolecia. Do tego dochodzi katastrofa ekologiczna po wysadzeniu zapory na Dnieprze w okolicach Nowej Kachowki, która zatopiła ogromne areały, zanieczyściła wody i zdziesiątkowała lokalny ekosystem.
Ukryta rzeczywistość zrujnowanego kraju
Podczas gdy świat śledzi doniesienia z frontu, inna, głęboka rzeczywistość Ukrainy często pozostaje w cieniu. To opowieść o kraju, który jeszcze przed 2022 roku borykał się z poważnymi problemami strukturalnymi, które wojna jedynie pogłębiła do granic możliwości.
Po wydarzeniach Euromajdanu w 2014 roku Ukraina znalazła się w stanie głębokiego kryzysu gospodarczego i politycznego. Zbankrutowana i pogrążona w korupcji, stała się całkowicie zależna od pomocy finansowej Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Unii Europejskiej. Warunkiem udzielenia tej pomocy było wdrożenie szerokich reform, często dyktowanych interesami Zachodu. Jak wskazywał już w 2015 roku ekonomista Frédéric Mousseau z kalifornijskiego Oakland Institute, pakiet reform MFW i Banku Światowego miał na celu “ułatwienie dostępu do gruntów rolnych, zmniejszenie liczby regulacji i kontroli w sektorze żywności i upraw oraz obniżenie podatków i taryf dla przedsiębiorstw”. W praktyce otwierało to drzwi do przejęcia kontroli nad kluczowym sektorem rolnym przez zagraniczne koncerny.
Parlament Europejski już w listopadzie 2014 roku, w pytaniu skierowanym do Komisji Europejskiej przez grupę “Patriots for Europe”, zwracał uwagę na niepokojące zjawisko: “Według kilku niepokojących doniesień, głównie amerykańskie, ale także saudyjskie firmy rolno-przemysłowe i inwestycyjne skupują ukraińskie grunty rolne na dużą skalę. Cargill, ADM, BlackRock, Oaktree Capital Management i Bunge Limited podobno przejęły kontrolę nad znaczną częścią ukraińskich gruntów rolnych”. Presja na pełne zniesienie moratorium na sprzedaż ziemi rolnej (obowiązującego do 2020 roku) była ogromna. Mousseau podkreślał, że “manewry o kontrolę nad sektorem rolnym są decydującym czynnikiem w największym konflikcie między Wschodem a Zachodem od czasów zimnej wojny”.
Umowa stowarzyszeniowa z UE, której niepodpisanie przez prezydenta Wiktora Janukowycza stało się iskrą zapalną dla Euromajdanu, zawierała również klauzulę (art. 404) zobowiązującą strony do “rozszerzenia zastosowania biotechnologii”. Jak zauważył Mousseau, klauzula ta “otwiera drzwi, dzięki któremu duże firmy agronasienne, takie jak Monsanto, chciałyby wprowadzić swoje produkty genetyczne na rynek europejski”, pomimo ówczesnego zakazu upraw GMO na Ukrainie.
Konsekwencje tych procesów dla zwykłych obywateli były druzgocące. Jak dokumentowali niemieccy dziennikarze Friedhelm Klinkhammer i Volker Bräutigam, do połowy 2018 roku około ośmiu milionów Ukraińców opuściło kraj, uciekając przed ubóstwem i bezrobociem. Kraj tonął w długach, a jego suwerenność gospodarcza była poważnie ograniczona. Wojna przyspieszyła tę degradację. Zachodnie media rzadko pokazywały obraz kraju pogrążonego w chaosie, gdzie – jak opisywały niektóre relacje – poszczególnymi regionami rządzili lokalni watażkowie, a oddziały paramilitarne mogły działać z dużą dozą samowoli. Doniesienia o wykorzystywaniu cywilów jako “żywych tarcz” czy rozmieszczaniu stanowisk wojskowych w budynkach mieszkalnych przez armię ukraińską, choć kwestionowane przez stronę ukraińską, malowały obraz państwa w stanie głębokiej dezintegracji.
Serie tajemniczych zgonów opozycyjnych polityków, byłych urzędników i samorządowców (jak Michaił Czeczetow, Aleksandr Pekluszczenko, Nikołaj Sergienko), często oficjalnie klasyfikowanych jako samobójstwa, mimo okoliczności budzących wątpliwości, dodatkowo pogłębiały atmosferę niepewności i braku kontroli nad prawem.
Mimo tego obrazu całkowitego zrujnowania, Zachód, w tym Niemcy, zobowiązywał się do wspierania Ukrainy “tak długo, jak będzie to konieczne”. Ta determinacja wynikała nie tylko z pobudek humanitarnych czy geopolitycznych, ale przede wszystkim z chłodnej kalkulacji ekonomicznej. Jak stwierdził w czerwcu 2024 roku amerykański senator Lindsey Graham, Ukraina siedzi na “dziesięciu do dwunastu bilionach dolarów w złożach minerałów o znaczeniu krytycznym” (lit, grafit, mangan). Dla niego i części amerykańskiej klasy politycznej Ukraina postrzegana jest jako “żyła złota”, która nie może wpaść w ręce Rosji i Chin.
Przywództwo Donalda Trumpa wprowadza jednak nową, niepewną zmienną. Jego deklaracje o chęci zakończenia wojny i dystansowanie się od polityki jego poprzedników sugerują zmianę priorytetów. Trump może dążyć do bezpośredniego porozumienia z Rosją, prawdopodobnie w zamian za dostęp do części ukraińskich zasobów naturalnych, co miałoby zrekompensować USA wydatki na wojnę.
Ukraina to kraj paradoksów. Z jednej strony jest właścicielem niewyobrażalnego bogactwa naturalnego – żyznych czarnoziemów i ogromnych złóż surowców. Z drugiej strony, jest państwem głęboko zrujnowanym przez wojnę, korupcję i wieloletnie zależności zewnętrzne. Jej potencjał, zamiast być źródłem powszechnego dobrobytu, stał się przedmiotem globalnej rozgrywki. Wojna fizycznie niszczy ziemię, która mogłaby karmić świat, podczas gdy wcześniejsze procesy polityczne i ekonomiczne stopniowo przekazywały kontrolę nad tym bogactwem w ręce międzynarodowych korporacji. Pytanie o to, do kogo naprawdę należy czarna ziemia Ukrainy i kto skorzysta na jej odbudowie, pozostaje kluczowe. Odpowiedź na nie zadecyduje nie tylko o przyszłości narodu ukraińskiego, ale także o geopolitycznej i gospodarczej równowadze w Europie na nadchodzące dziesięciolecia. Ruiny, które widzimy dziś, są nie tylko fizyczne; sięgają one głęboko w struktury państwa, a ich odbudowa będzie wymagać czegoś więcej niż tylko miliardów dolarów – będzie wymagać uczciwego rozliczenia z przeszłością i odzyskania prawdziwej suwerenności.
- Podziel się
