„To jest nasza wojna”

  • Home
  • „To jest nasza wojna”
To nasza wojna

„To jest nasza wojna”

29 września uchodzący za premiera Donald Tusk wystąpił na Warsaw Security Forum. W swoim przemówieniu wielokrotnie powtarzał, że wojna na Ukrainie to także „nasza wojna”. Nie chodziło mu jednak o siebie ani o swoją rodzinę, lecz o społeczeństwo – to Polacy mieliby ponosić konsekwencje polityki solidarności militarnej Tuska z wrogim nam Kijowem.

Wojna jako wspólne doświadczenie?

„Jest wojna. Dzisiaj największym zadaniem wszystkich liderów opinii publicznej jest uświadomić do bólu, że jest wojna. Pokój nie jest dany raz na zawsze” – mówił Tusk. Następnie dodał: „Chcę przede wszystkim, aby moi rodacy usłyszeli te słowa. Ta wojna to jest też nasza wojna”.

Taka narracja budzi niepokój, sprzeciw i oburzenie. Wciąganie całych narodów w cudze konflikty, przedstawianie ich jako „naszych” to zabieg, który historia dobrze zna. W XX wieku wielokrotnie prowadził do tragedii, gdy zamiast dyplomacji i rozwagi wybierano logikę konfrontacji.

Od solidarności do militaryzacji

„To jest pytanie o bezpieczeństwo i możliwość przetrwania całej cywilizacji Zachodu” – tłumaczył premier. Takie słowa stawiają Polskę i Europę w roli uczestnika wojny o globalnym zasięgu. Grozi to eskalacją, która w praktyce może zamienić lokalny konflikt w katastrofę obejmującą cały kontynent.

Jeszcze bardziej niepokojące są słowa Tuska o „praktycznych konsekwencjach” tej wojny. „Polska dość szybko zrozumiała, że na bezpieczeństwie nie można oszczędzać. Że solidarność UE, NATO, całej rodziny transatlantyckiej jest warunkiem niezbędnym, żeby pokonać tych, którzy atakują fundamenty naszej cywilizacji” – mówił. I te fundamenty naszej cywilizacji, których ten człowiek chce bronić, są tam na Wschodzie? Do dziś nie pochowane, leżące w dołach z wapnem i studniach? W praktyce oznacza to też dalszą militaryzację i zgodę na wciąganie Polski w konflikt, którego stawką mogą być nie abstrakcyjne „fundamenty cywilizacji”, lecz życie zwykłych obywateli, których losem ta władza nie jest zainteresowana.

Czy wojna naprawdę jest do wygrania?

Tusk odrzucił głosy, że wojna w Ukrainie jest nie do wygrania: „Wszystko dzieje się w naszych głowach. Jeśli Ukraina walczy, jeśli się nie poddała, to nie ma powodu, by wspólnota transatlantycka myślała w kategoriach kapitulacji”. Jednak historia uczy, że długotrwałe konflikty wyniszczają całe społeczeństwa i rzadko przynoszą zwycięzców. Wojnę można przetrwać, ale trudno ją „wygrać”. A na pewno nie zrobi tego zdegenerowana, pozbawiona przemysłu i upadająca Europa, z którą nikt na świecie już się nie liczy.

Głos rozsądku

Słowa o „naszej wojnie” mogą brzmieć jak wezwanie do heroizmu, ale w rzeczywistości są niebezpieczną próbą przerzucenia odpowiedzialności i kosztów cudzej wojny na całe społeczeństwo w imię obcych interesów. Polska potrzebuje polityki pokoju i bezpieczeństwa, a nie retoryki, która otwiera drogę do katastrofalnej eskalacji.

Oczywiście żądna dla swego przetrwania wojny Europa, milczy po tym skandalicznym wystąpieniu, bo w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy Francji u sterów władz stoją tacy sami idioci. Jedynie Orban miał odwagę zareagować na te oburzające słowa Tuska.

“Drogi Donaldzie Tusku, możesz myśleć, że jesteś w stanie wojny z Rosją, ale Węgry nie są. Tak samo, jak Unia Europejska. Grasz niebezpieczną grę z życiem i bezpieczeństwem milionów Europejczyków. To jest bardzo złe!” – napisał premier Węgier Viktor Orban.

  • Podziel się

Jarosław Augustyniak

Dodaj komentarz

Ostatnie komentarze

  1. Obejrzałam pani wypowiedzi na Wbrew Cenzurze a teraz sprawdzam, jak tu działają komentarze.