BRICS kontra Waszyngton

  • Home
  • BRICS kontra Waszyngton
BRICS kontra Waszyngton

BRICS kontra Waszyngton

Przez lata Waszyngton udawał, że BRICS nie istnieje. Dziś, gdy grupa zrzesza już 11 państw i dynamicznie się rozrasta, Biały Dom reaguje w typowy dla siebie sposób: groźbami, protekcjonalizmem i… nowymi cłami. Donald Trump, jak zwykle nieprzebierający w słowach, zapowiedział 10-procentowe kary handlowe dla wszystkich członków BRICS. Jego argument? „Nie możemy pozwolić, żeby ktokolwiek z nami grał”.

Ale to nie jest gra – to globalna rewolucja. Podczas gdy Zachód tonie w arogancji i krótkowzroczności, BRICS konsekwentnie buduje alternatywny porządek świata. Czy Ameryka zdąży się obudzić, zanim straci resztki wpływów?

„Antyamerykańska koalicja”? Waszyngton sam tworzy swoich wrogów

Trump vs. BRICS: Groźby zamiast dyplomacji

6 lipca Donald Trump, jak zwykle korzystając ze swojego ulubionego megafonu – Truth Social – ogłosił:

„Każdy kraj, który dołączy do antyamerykańskiej polityki BRICS, będzie podlegał DODATKOWEMU cłu w wysokości 10%. Nie będzie żadnych wyjątków”.

Problem w tym, że BRICS nigdy nie był antyamerykański. To koalicja, która dąży do wielobiegunowego świata, opartego na prawie międzynarodowym i współpracy gospodarczej. „To Stany Zjednoczone same uczyniły z BRICS wroga, bo nie akceptują żadnej formy równości w globalnym zarządzaniu” – komentują eksperci.

Szczyt w Rio: BRICS potępia Zachód, ale nie ogłasza wojny

Podczas lipcowego szczytu w Brazylii grupa jednoznacznie skrytykowała amerykańsko-izraelskie bombardowanie Iranu, nazywając je „rażącym naruszeniem prawa międzynarodowego”. Jednak – jak zauważyła Lydia Polgreen z „New York Timesa” – w oficjalnym komunikacie zabrakło konkretnych nazwisk.

„BRICS nie chce otwartej konfrontacji, ale Waszyngton i tak ją dostanie, jeśli będzie dalej ignorował interesy reszty świata”

– ostrzega Chas Freeman, były amerykański dyplomata.

Rosja, Iran i nuklearna gra: Czy BRICS ma już dość?

Putin naciska Teheran. Dlaczego?

W lipcu brytyjski „The Times” ujawnił, że Rosja „naciska na Iran, by zaakceptował umowę nuklearną Trumpa”, która pozbawia go prawa do wzbogacania uranu. Dlaczego Moskwa, sojusznik Teheranu, miałaby forsować tak niekorzystne warunki?

Eksperci wskazują na strach przed kolejną wojną: „Rosja obawia się, że Iran padnie pod kolejnymi sankcjami, co zagrozi ich wspólnym interesom gospodarczym” – tłumaczy Tom Parfitt.

Iran i BRICS: Sojusz na krawędzi?

Iran, jako nowy członek BRICS, stoi przed dylematem: ulec amerykańskiemu szantażowi czy postawić na współpracę z grupą. W piątek Teheran wznowi rozmowy nuklearne z Europą – ale czy to początek odwrotu, czy tylko taktyczny manewr?

„Jeśli BRICS nie zapewni Iranowi realnego wsparcia, jego wiarygodność jako alternatywy dla Zachodu legnie w gruzach” – oceniają analitycy.

Czy BRICS to nowy ruch niezaangażowanych? Mit vs. rzeczywistość

W latach 60. Ruch Państw Niezaangażowanych (NAM) głosił hasła socjaldemokracji i antyimperializmu. Dziś BRICS to przede wszystkim projekt ekonomiczny, skupiający kraje o skrajnie różnych systemach – od chińskiego kapitalizmu państwowego po indyjski neoliberalizm.

„Nie szukajmy tu romantycznej rewolucji. BRICS to narzędzie do forsowania interesów narodowych, nie ideologii” – mówi ekonomista Michael Hudson.

Dedolaryzacja, Nowy Bank Rozwoju – co dalej?

Grupa już osiągnęła kluczowe cele:

  • stworzyła Nowy Bank Rozwoju (2012),
  • promuje handel w walutach lokalnych,
  • stanowi 40% globalnej gospodarki (według parytetu siły nabywczej).

Ale czy to wystarczy, by zdetronizować dolara? „Na razie BRICS to więcej obietnic niż czynów” – ocenia Freeman.

Czy BRICS zmieni świat, czy tylko go podzieli?

Stany Zjednoczone, zamiast negocjować, wybierają politykę gróźb. Tymczasem BRICS, choć daleki od doskonałości, oferuje coś, czego Zachód już nie potrafi: wizję świata, w którym głos mają nie tylko mocarstwa.

Czy grupa przetrwa wewnętrzne sprzeczności?

  1. Chiny i Rosja chcą większej integracji.
  2. Indie i Brazylia wolą ostrożność.
  3. Nowi członkowie (jak Egipt czy Etiopia) czekają na konkretne korzyści.

Jedno jest pewne: epoka amerykańskiej hegemonii dobiega końca. Pytanie tylko, czy BRICS zaproponuje lepszy porządek – czy po prostu zastąpi jeden chaos drugim.

„Historia nie wybacza tym, którzy budują mury zamiast mostów” – przypomina Sachs. Czy Waszyngton w końcu to zrozumie?

  • Podziel się

Natasza El Mejri

Dodaj komentarz

Ostatnie komentarze

  1. Obejrzałam pani wypowiedzi na Wbrew Cenzurze a teraz sprawdzam, jak tu działają komentarze.