Obejrzałam pani wypowiedzi na Wbrew Cenzurze a teraz sprawdzam, jak tu działają komentarze.
Hipokryzja atomowych hegemonów: świat według państw zbójeckich
- Home
- Hipokryzja atomowych hegemonów: świat według państw zbójeckich
Hipokryzja atomowych hegemonów: świat według państw zbójeckich
Nie ma większej obłudy we współczesnych stosunkach międzynarodowych niż polityka nuklearna tzw. „świata zachodniego”. Kraje posiadające broń atomową – USA, Wielka Brytania, Francja i ich sojusznicy – zachowują się jak samozwańczy właściciele monopolu na globalne bezpieczeństwo. Podczas gdy każdemu, kto próbuje choćby pomyśleć o równoważeniu tej siły, grożą zniszczeniem. W tej narracji to nie oni są zagrożeniem, mimo że mają tysiące głowic nuklearnych i prowadzą niekończące się wojny – to inni są nazywani „nuklearnymi państwami zbójeckimi”.
Prawdziwie niebezpieczne państwa to te, które mają broń masowego rażenia. Używały jej przeciwko cywilom, jak Stany Zjednoczone w Hiroszimie i Nagasaki, i wciąż zagrażają jej użyciem. Jednocześnie odmawiają innym prawa do obrony.
Fałszywe obietnice rozbrojenia
ONZ, utworzona po II wojnie światowej, już w styczniu 1946 roku próbowała zapanować nad demonem, który wydostał się z laboratorium Los Alamos. Ale nic z tego. Od początku traktaty i komisje służyły nie likwidacji broni jądrowej, lecz jej monopolizacji. Traktat o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT) z 1968 roku był de facto dokumentem legalizującym nuklearne przywileje kilku państw. Równocześnie odmawiając ich całej reszcie świata.
To nie była umowa o pokój. To była umowa o dominację.
Korea Północna, Iran, Libia – trzy lekcje
Gdy Libia w 2003 roku porzuciła swój program atomowy, zrobiono z niej pokazowy przypadek „nagrody” za współpracę. A potem zniszczono kraj, zabito Kaddafiego i pogrążono Libię w chaosie. Iran, przestrzegający postanowień NPT, jest nieustannie szantażowany, bombardowany sankcjami i wreszcie bezprawnie zaatakowany przez Izrael i USA w czerwcu 2025 roku – mimo że nie przedstawiono żadnych dowodów, iż Iran posiada broń nuklearną czy do niej dąży.
Tylko Korea Północna przetrwała, bo postawiła na odstraszanie nuklearne. To brutalna, ale jednoznaczna lekcja: albo masz bombę – i nikt cię nie tknie. Albo jej nie masz – i zostaniesz rozjechany przez zachodni „ład międzynarodowy”.
Nowy atomowy kolonializm
Zachód stworzył system podwójnych standardów: sam zbroi się po zęby, prowadzi wojny i okupacje, a jednocześnie moralizuje i sankcjonuje tych, którzy chcą się chronić. Gdy Stany Zjednoczone instalują broń jądrową w Niemczech, Włoszech czy – być może niedługo – w Polsce, to rzekomo „dla obrony”. Ale jeśli Iran rozwija reaktor jądrowy pod kontrolą MAEA, to już „zagrożenie dla pokoju”.
To nie tylko hipokryzja. To nowoczesna forma nuklearnego kolonializmu.
Polska: atom nie dla nas?
W Polsce temat broni jądrowej pojawia się wyłącznie jako kwestia udostępnienia naszego terytorium dla amerykańskich głowic. Nigdy jako suwerenna decyzja o własnym programie nuklearnym. To mówi wszystko o miejscu, jakie Zachód przewidział dla Polski: jako przedmurze, poligon, strefę buforową, nigdy jako partnera. Gdyby Polska oświadczyła, że zamierza opracować własną bombę atomową – tak jak to zrobiły Indie czy Pakistan – natychmiast zostałaby potraktowana jak „zbójecki kraj” i zmuszona do uległości.
Bo broń atomowa w rękach suwerennych narodów to dla USA i ich satelitów nie problem militarny, lecz polityczny: oznacza niezależność.
Albo denuklearyzacja wszystkich, albo proliferacja dla każdego
Świat stoi przed wyborem: albo powszechne, sprawiedliwe i weryfikowalne rozbrojenie nuklearne WSZYSTKICH państw, albo uznanie, że każdy naród ma prawo do posiadania odstraszającego arsenału atomowego. Nie da się dalej utrzymywać kłamstwa, że tylko niektórzy mają „dojrzałość” do posiadania tej broni, podczas gdy inni mają słuchać i się bać.
Rozbrojenie musi dotyczyć silnych, nie słabych. Inaczej proliferacja będzie nie tylko moralnie uzasadniona – będzie konieczna. Bo wbrew temu co chce twierdzić Zachód, nie ma dobrej i złej bomby.
Dla USA, Wielkiej Brytanii czy Francji, państw zbójeckich tę broń posiadających, nie chodzi tyle o odstraszanie, choć to też w niewielkim stopniu, bo przecież nikt ich nie atakuje, ale o to, by ci których zechcą zniszczyć, skolonizować, uzależnić, nie mogli się bronić.
- Podziel się
