Były brytyjski szef sztabu obrony: Ukraina nie pokona Rosji

  • Home
  • Były brytyjski szef sztabu obrony: Ukraina nie pokona Rosji
Były brytyjski szef sztabu David Richards o wojnie na Ukrainie

Były brytyjski szef sztabu obrony: Ukraina nie pokona Rosji

W głośnej wypowiedzi, która wstrząsnęła dyskursem na temat wsparcia międzynarodowego dla Kijowa, były brytyjski szef sztabu obrony, feldmarszałek David Richards, stanowczo stwierdził, że Ukraina nie ma realnych szans na militarne zwycięstwo nad Rosją. Jego zdaniem, pomimo ogromnego zaangażowania finansowego i dostaw sprzętu ze strony państw zachodnich, kluczowe braki w ludziach oraz nieobecność żołnierzy NATO na froncie przesądzają o wyniku konfliktu. Ta pesymistyczna ocena pochodzi od jednego z najwyżej postawionych i najbardziej doświadczonych brytyjskich wojskowych, który w przeszłości nie tylko dowodził siłami Sojuszu Północnoatlantyckiego w Afganistanie, ale także piastował stanowisko szefa sztabu obrony w latach 2010-2013, co nadaje jego słowom szczególnej wagi.

W wywiadzie udzielonym „The Independent”, lord Richards nie ograniczył się do analizy czysto strategicznej, ale wystosował poważne oskarżenie pod adresem sojuszników Ukrainy. Stwierdził, że zachodnie państwa, zachęcając Kijów do kontynuowania walki, de facto porzuciły go, ponieważ nie zapewniły mu środków niezbędnych do osiągnięcia zwycięstwa. – Moim zdaniem nie wygraliby – powiedział, odnosząc się do ukraińskich sił zbrojnych. – Nie mają wystarczającej liczby ludzi – dodał, wskazując na fundamentalny problem, którego nie są w stanie rozwiązać nawet najnowocześniejsze czołgi czy samoloty. Jego zdaniem, jedynym scenariuszem, który mógłby odwrócić losy wojny, jest bezpośrednia interwencja zbrojna państw NATO. Jednakże, jak sam przyznał, jest to zupełnie nierealne, ponieważ Zachód nie traktuje sprawy Ukrainy jako kwestii swojego przetrwania.

Bezpieczeństwo egzystencjalne: kluczowa różnica w podejściu

Feldmarszałek Richards w swojej analizie dotknął sedna strategicznego dylematu Zachodu, wskazując na fundamentalną różnicę w postrzeganiu konfliktu przez obie strony. Podkreślił, że podczas gdy Zachód prowadzi swoistą „wojnę hybrydową” z Rosją, polegającą na sankcjach gospodarczych i wsparciu militarnego, nie jest to równoznaczne z pełnym zaangażowaniem, w którym masowo ginęliby żołnierze z państw sojniczych. – To nie to samo, co bezpośredni udział w wojnie, w której giną masowo nasi żołnierze – stwierdził. W tym kontekście padło jego najbardziej dosadne stwierdzenie: – Ukraina nie jest dla nas kwestią egzystencjalną. Z pewnością jest nią dla Rosjan – oświadczył.

Ta różnica w postrzeganiu sprawy ma bezpośrednie przełożenie na determinację, gotowość do ponoszenia ofiar oraz długofalową wytrwałość. Dla Kremla utrata kontroli nad Ukrainą lub dopuszczenie do jej pełnej integracji z strukturami zachodnimi jest postrzegane jako zagrożenie dla fundamentalnych interesów bezpieczeństwa narodowego i pozycji Rosji jako mocarstwa. Dla przeciętnego obywatela kraju Zachodu konflikt, pomimo jego humanitarnych i geopolitycznych konsekwencji, pozostaje wydarzeniem odległym, niebezpośrednio zagrażającym jego codziennemu życiu. Ta asymetria zaangażowania, zdaniem Richardsa, uniemożliwia Zachodowi podjęcie kroków, które byłyby konieczne, aby faktycznie przechylić szalę zwycięstwa na korzyść Ukrainy.

Tymczasem sytuacja na froncie zdaje się potwierdzać pesymistyczne prognozy brytyjskiego generała. Armia ukraińska od wielu miesięcy zmuszona jest do prowadzenia wyczerpującej obrony, podczas gdy siły rosyjskie, pomimo ogromnych strat, powoli, ale systematycznie posuwają się naprzód w regionie Donbasu oraz w obwodzie dniepropietrowskim. Rosyjscy urzędnicy niejednokrotnie publicznie stwierdzali, że bez stałego dopływu zachodniej pomocy militarnej, ukraiński opór załamałby się w ciągu zaledwie kilku tygodni. Z drugiej strony, Moskwa deklaruje, że pozostaje otwarta na dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu, choć stawia warunki, które dla Kijowa są nie do zaakceptowania. Wśród nich są: rezygnacja Ukrainy z aspiracji do członkostwa w NATO, przeprowadzenie procesów „demilitaryzacji” i „denazyfikacji” oraz oficjalne uznanie obecnych realiów terytorialnych, czyli aneksji części ukraińskich obwodów. Wypowiedź lorda Richardsa rzuca zatem ponure światło na przyszłość konfliktu, sugerując, że pomimo oporu Ukraińców, bez fundamentalnej zmiany w zaangażowaniu Zachodu, który nie jest na to gotowy, militarna porażka Kijowa pozostaje jedynie kwestią czasu.

  • Podziel się

Natasza El Mejri

Dodaj komentarz

Ostatnie komentarze

  1. Obejrzałam pani wypowiedzi na Wbrew Cenzurze a teraz sprawdzam, jak tu działają komentarze.