Ukrainiec na wolności

ukraiński dywersant

Ukrainiec na wolności

Zatrzymanie w sprawie dywersji i tajemnicze dokumenty

34-letni Mykhało Ch., obywatel Ukrainy, znalazł się w centrum jednego z najgłośniejszych w ostatnich tygodniach śledztw dotyczących bezpieczeństwa państwa. Jest on jedną z czterech osób zatrzymanych przez ABW i CBŚP w związku z podejrzeniami o działalność dywersyjną na kolei, którą według ustaleń służb miały zlecać rosyjskie służby specjalne. Zatrzymano ich tydzień temu, jednak po kilku dniach trzech mężczyzn zostało zwolnionych z powodu braku wystarczających dowodów na ich udział w dywersji. Decyzja ta – jak ujawniono – wzbudziła ogromne niezadowolenie ABW, która oczekiwała bardziej stanowczych działań prokuratury.

Mykhało Ch. usłyszał w końcu zarzuty, lecz nie dotyczyły one bezpośrednio dywersji. Według prokuratury miał on ukrywać dokumenty, którymi nie miał prawa rozporządzać. Chodzi o aż 46 paszportów oraz innych dokumentów potwierdzających tożsamość, które – jak ustalono – zostały wystawione rzekomo przez Federację Rosyjską. Czyn ten stanowi naruszenie art. 276 kodeksu karnego, za co grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności.

Wciąż nie wiadomo, czy dokumenty są autentyczne. RMF FM poinformowało, że śledczy badają zarówno ich prawdziwość, jak i okoliczności wejścia przez mężczyznę w ich posiadanie. Prokuratura Krajowa przyznała, że trwa weryfikacja paszportów wystawionych na różne nazwiska oraz sprawdzanie, czy podejrzany mógł wejść w ich posiadanie legalnie.

Decyzja sądu i wątpliwości śledczych

Z uwagi na to, że 34-latek nie posiada w Polsce stałego miejsca pobytu, śledczy złożyli wniosek o jego tymczasowe aresztowanie. Istniała obawa, że po zwolnieniu z aresztu może on zniknąć i ponowne odnalezienie go byłoby praktycznie niemożliwe. Co ciekawe, w postępowaniu sądowym Mykhała Ch. reprezentowała aż trójka prawników, co – jak podaje RMF FM – jest rzadkością w sprawach o podobnym charakterze.

Mimo argumentów śledczych, sąd nie uwzględnił wniosku i nakazał wypuszczenie Ukraińca na wolność. Prokuratura Krajowa zapowiedziała, że decyzja o ewentualnym zażaleniu zapadnie po analizie pisemnego uzasadnienia sądu. Tymczasem nie jest jasne, gdzie obecnie przebywa mężczyzna.

Wątpliwości wokół sprawy narastają. Jak wynika z ustaleń dziennikarzy, podczas śledztwa dotyczącego zamachów natrafiono na młodego obywatela Ukrainy posiadającego kilkadziesiąt dokumentów umożliwiających wjazd na teren Rosji. Teoretycznie można sobie wyobrazić, że mógł je mieć legalnie – na przykład jako pilot wycieczek. Jednak gdyby takie wyjaśnienie było prawdopodobne, szybko zostałoby potwierdzone, a prokuratura nie uznałaby go za podejrzanego. Coraz częściej pojawia się więc przypuszczenie, że dokumenty mogą pochodzić z kradzieży albo być efektem fałszerstwa.

Mykoła wróci więc na Ukrainę a tam otrzyma od Zelenskiego medal?

  • Podziel się

Jarosław Augustyniak

Dodaj komentarz

Ostatnie komentarze

  1. Obejrzałam pani wypowiedzi na Wbrew Cenzurze a teraz sprawdzam, jak tu działają komentarze.