Uznanie Palestyny to ściema

  • Home
  • Uznanie Palestyny to ściema
Uznanie Palestyny

Uznanie Palestyny to ściema

Iluzoryczne „uznanie” Palestyny jako powtórka sztuczki z Oslo

W ostatnich dniach cztery kluczowe państwa zachodnie — Wielka Brytania, Francja, Australia i Kanada — ogłosiły „uznanie” państwa palestyńskiego. Nie jest to realny krok na rzecz niepodległości, lecz powtórzenie tej samej manipulacji, którą zastosowano ponad trzy dekady temu podczas procesu pokojowego w Oslo.

Układ z Oslo z 1993 roku stworzył Palestyńską Władzę (PA), nadając jej pozory państwowości. W praktyce jednak PA pozostała całkowicie zależna od Izraela w zakresie bezpieczeństwa, finansów i polityki zagranicznej. Palestyńczykom obiecywano, że będzie to krok przejściowy prowadzący do pełnej suwerenności, ale równolegle trwała rozbudowa izraelskich osiedli, militaryzacja Zachodniego Brzegu i systematyczne podważanie jakichkolwiek realnych perspektyw dla niepodległego państwa.

Odpowiedzią Izraela było ludobójstwo w Strefie Gazy – ludobójstwo, w którym prezydent USA Joe Biden od samego początku aktywnie uczestniczył , zsyłając bomby, by zrównać enklawę z ziemią, i zapewniając wsparcie dyplomatyczne. Tymczasem Izrael bez przeszkód przyspieszył faktyczną aneksję Zachodniego Brzegu.

Netanjahu i systematyczny sabotaż Oslo

Centralną postacią w niszczeniu procesu pokojowego był Benjamin Netanjahu, który od momentu dojścia do władzy w 1996 roku uczynił wszystko, aby zablokować nawet minimalne ustępstwa przewidziane w Oslo. Z jednej strony formalnie deklarował, że „respektuje umowy”, z drugiej – poprzez fakty dokonane, jak przyspieszenie rozbudowy osiedli i sieci dróg wyłącznie dla osadników, zamieniał te deklaracje w pustą retorykę.

Netanjahu zbudował swoją polityczną karierę na konsekwentnym torpedowaniu idei dwóch państw. Wielokrotnie mówił wprost, że Palestyna nigdy nie powstanie jako suwerenny byt, a jeśli już, to jedynie jako zlepek lokalnych „autonomii” pozbawionych kontroli nad granicami i gospodarką. W efekcie Oslo stało się narzędziem legitymizacji okupacji — zamiast likwidacji kolonii, pojawiły się kolejne.

Wielokrotnie łamał obietnice wycofania izraelskich żołnierzy i żydowskich milicji osadniczych z Zachodniego Brzegu. W rzeczywistości, w tym okresie rzekomego „pokojowego” działania, Izrael kolonizował ziemie palestyńskie w najszybszym tempie w historii. W 2001 roku, będąc w opozycji, Netanjahu został potajemnie nagrany, gdy wyjaśniał, jak doprowadził do tego odwrotu.

Stwierdził, że utrzymywał kontrolę nad terytorium palestyńskim, łamiąc Porozumienia z Oslo, narzucając „własną interpretację porozumień”, tak aby duże obszary nadal mogły być określane jako „strefy bezpieczeństwa”. Dodał : „Zatrzymałem realizację Porozumień z Oslo”.

Zapytano go, czy nie ma oporu ze strony mocarstw zachodnich. „Ameryka jest czymś, czym można łatwo manewrować i co można łatwo skierować we właściwym kierunku” – odpowiedział .

Benjamin Netanjahu

Ameryka jest czymś, czym można łatwo manewrować i co można łatwo skierować we właściwym kierunku

Dla wielu Palestyńczyków doświadczenie z Oslo było doświadczeniem zdrady: międzynarodowe uznanie procesu pokojowego stało się przykrywką dla dalszego podporządkowywania terytoriów i neutralizowania ich dążeń do pełnej niepodległości. Netanjahu odegrał w tym kluczową rolę, czyniąc z negocjacji fasadę, za którą kryło się umacnianie izraelskiej dominacji.

Nowa „uznaniowa strategia” — fasada bez treści

Dlaczego więc teraz kraje zachodnie decydują się na symboliczne uznanie Palestyny? Po pierwsze dlatego, że koszt takiego działania jest bardzo niski. Premier Wielkiej Brytanii Keira Starmer, ogłaszając uznanie, jednocześnie wskazał warunki: Palestyna ma powstać bez Hamasu, bez realnej armii i w ramach ograniczeń, które akceptuje Izrael.

To sprawia, że uznanie nie ma żadnej treści. Jest to „państwo” wyobrażone, którego ramy zostały zaprojektowane w taki sposób, aby nie zagrażało interesom izraelskiej okupacji. Symbolika zastępuje realną politykę, a przywódcy mogą ogłaszać sukcesy dyplomatyczne bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów.

Ponadto taki gest pełni funkcję propagandową: ma być dowodem, że Zachód „stoi po stronie Palestyńczyków”. Tymczasem realne działania — współpraca wojskowa, handel bronią, wsparcie dyplomatyczne — nadal sprzyjają Izraelowi.

Ucieczka przed odpowiedzialnością i instrumentalizacja prawa

Jednym z głównych powodów, dla których państwa zachodnie ogłaszają uznanie Palestyny, jest chęć uniknięcia odpowiedzialności prawnej. Większość z nich jest stroną konwencji międzynarodowych, które mogą pociągać do odpowiedzialności za współudział w okupacji i zbrodniach wojennych.

Symboliczne uznanie Palestyny staje się więc wygodnym alibi: można twierdzić, że „zrobiono, co się dało”, zamiast zmierzyć się z rzeczywistą odpowiedzialnością. Gdyby intencją było wsparcie prawdziwego państwa palestyńskiego, te same rządy już dawno zastosowałyby sankcje wobec Izraela, wsparłyby działania Międzynarodowego Trybunału Karnego i wymusiłyby zakończenie okupacji.

W rzeczywistości jednak uznanie ma utrwalać status quo. Tak jak w Oslo, gdzie Netanjahu odegrał destrukcyjną rolę w blokowaniu procesu pokojowego, tak i dziś „uznanie” służy raczej wygaszaniu politycznych napięć na Zachodzie niż rozwiązaniu problemu palestyńskiej niepodległości.


Powtarza się ten sam schemat. Zamiast realnych działań na rzecz Palestyny, otrzymujemy symboliczne gesty, które w praktyce neutralizują aspiracje narodu palestyńskiego. Podobnie jak w epoce Oslo, iluzja ma zastąpić rzeczywistość, a okupacja – zamiast się kończyć – tylko się umacnia zmierzając prostą drogą do ostatecznego rozwiązania kwestii palestyńskiej, przez ludobójstwo.

  • Podziel się

Jarosław Augustyniak

Dodaj komentarz

Ostatnie komentarze

  1. Obejrzałam pani wypowiedzi na Wbrew Cenzurze a teraz sprawdzam, jak tu działają komentarze.