Gospodarka Europy Wschodniej: Pogłębiające się linie podziału

  • Home
  • Gospodarka Europy Wschodniej: Pogłębiające się linie podziału
Mapa Europy Wschodniej z zaznaczonymi krajami dotkniętymi skutkami migracji i sankcji

Gospodarka Europy Wschodniej: Pogłębiające się linie podziału

Najnowsza prognoza Wiedeńskiego Instytutu Międzynarodowych Studiów Ekonomicznych (WIIW), zaprezentowana 22 października, rysuje niejednoznaczny obraz gospodarczej rzeczywistości Europy Wschodniej. Analiza autorstwa Hannesa Hofbauera wskazuje na region targany sprzecznościami: choć dynamika wzrostu wciąż przewyższa średnią dla strefy euro, to sama ulega wyraźnemu osłabieniu. Głównymi wątkami tegorocznego raportu są konsekwencje masowej migracji zarobkowej, która napędza wzrost płac, lecz jednocześnie wywołuje wstrząs demograficzny, oraz odporność rosyjskiej gospodarki na sankcje, która – zdaniem ekspertów – pozwala jej finansować działania wojenne przez długi czas. Jedynym, choć moralnie wątpliwym, jasnym punktem w tej układance okazuje się być koniunktura w przemyśle zbrojeniowym, napędzana przez miliardowe zamówienia publiczne.

Już pobieżna analiza wskaźników wzrostu produktu krajowego brutto w badanych krajach ujawnia głębokie zróżnicowanie. Liderem w regionie ma zostać w nadchodzącym roku Polska, z prognozowanym wzrostem PKB na poziomie 3,5%. Na przeciwległym biegunie sytuują się Węgry i Słowenia, których gospodarki, według WIIW, wzrosną zaledwie o 0,5%. Ciekawych danych dostarcza porównanie całej Unii Europejskiej z Rosją. Podczas gdy w 2024 roku rosyjski PKB dynamicznie rósł (o 4,3% wobec 1% w UE-27), to prognoza na rok 2025 wskazuje na gwałtowne spowolnienie po obu stronach barykady: do 1,2% dla Rosji i 1,1% dla Wspólnoty. Szczególnie niepokojący jest przypadek niemieckiej gospodarki, która – zdaniem rodzimych instytucji – ma utknąć w stagnacji na poziomie zaledwie 0,2% wzrostu, co bezpośrednio odbija się na jej wschodnich partnerach.

Demograficzny paradoks: emigracja napędza płace, ale gasi wzrost

Ekonomiści z WIIW nie pozostawiają wątpliwości – masowy exodus młodych, zdolnych do pracy ludzi z Europy Wschodniej na Zachód to zjawisko o charakterze „szoku demograficznego”. Proces ten, trwający nieprzerwanie od dziesięcioleci, doprowadził do utraty milionów osób w takich krajach jak Bułgaria, Rumunia, Chorwacja, Serbia czy Mołdawia. Z ekonomicznego punktu widzenia rodzi to paradoksalne konsekwencje. Z jednej strony, drastyczne zmniejszenie podaży siły roboczej skutkuje „imponującym wzrostem płac realnych”, który w 2025 roku ma wynieść 5,3% w Czechach, a w Polsce – nawet nieco więcej. Z drugiej jednak strony, stopniowe zrównywanie się kosztów pracy z poziomem zachodnim zmienia fundamentalnie logikę inwestycyjną. Tania siła robocza, przez lata będąca głównym magnesem przyciągającym zachodni kapitał, przestaje być konkurencyjną przewagą.

„Im silniejsze powiązanie krajów wschodnich z niemieckim przemysłem motoryzacyjnym, tym trudniejsza staje się sytuacja” – komentuje dyrektor WIIW, Mario Holzer. Jego zdaniem, kraje mniej uwikłane w przemysłowe łańcuchy dostaw, jak niektóre państwa bałkańskie, radzą sobie w obecnych warunkach lepiej. W odpowiedzi na rosnące koszty pracy, inwestorzy zachodni zaczynają przenosić akcent z inwestycji podstawowych na inwestycje w automatyzację. Robotyka i sztuczna inteligencja wysuwają się na plan pierwszy w strategiach ekspansji dużych korporacji. Według Holzera, proces ten, choć bolesny, może w dłuższej perspektywie doprowadzić do „awansu w łańcuchu wartości” całych gospodarek regionu. Równocześnie słabość gospodarcza Niemiec, połączona z wysokimi deficytami budżetowymi na Węgrzech i w Rumunii, skutecznie hamuje trwający od ponad 30 lat proces konwergencji, czyli doganiania pod względem zamożności przez kraje Europy Zachodniej.

Militarny keynesizm: broń jako motor koniunktury

W tym dość ponurym krajobrazie ekonomiści WIIW dostrzegają jeden, choć etycznie kontrowersyjny, jasny punkt. Jest nim dynamicznie rozwijający się przemysł zbrojeniowy. „Pozytywnym elementem całej tragedii, przynajmniej jeśli chodzi o PKB, jest przemysł zbrojeniowy” – stwierdza się w raporcie. Bruksela i Berlin otwarcie deklarują zamiar pompowania setek miliardów euro w ten sektor, a Ursula von der Leyen i Friedrich Merz pokładają nadzieję w tym, że wynikający z niego popyt rządowy ożywi stagnujące gospodarki. Strategię tę można określić mianem militarnego keynesizmu, czyli stymulowania wzrostu gospodarczego poprzez masowe wydatki na zbrojenia. Jak zauważa autor raportu, ludzkość ma z nią fatalne doświadczenia historyczne, nie tylko z okresu poprzedzającego wybuch II wojny światowej.

Perspektywy dla Rosji: spowolnienie tak, ale bez kryzysu

Ekspert WIIW ds. Rosji, Wasilij Astrow, przedstawia w raporcie zniuansowany obraz gospodarki największego kraju świata. Zauważa on znaczące spowolnienie tempa wzrostu, które przypisuje przede wszystkim „restrykcyjnej polityce pieniężnej Rosyjskiego Banku Centralnego”. „Chociaż znacznie obniżyło to inflację, jednocześnie zdławiło gospodarkę, czyniąc kredyty nieosiągalnymi” – wyjaśnia Astrow. Główna stopa procentowa utrzymująca się na poziomie 17% skutecznie zniechęca bowiem do inwestycji. Pomimo tych trudności, ekspert nie przewiduje rychłego załamania rosyjskiej gospodarki, na które liczyły kraje Zachodu, wprowadzając kolejne pakiety sankcji.

Podstawą tej odporności jest bardzo dobra sytuacja fiskalna Moskwy. Dług publiczny Rosji jest wyjątkowo niski i wynosi zaledwie 16% PKB, co stanowi uderzający kontrast w porównaniu z 64% PKB w Niemczech, 82% w Austrii czy 112% we Francji. „A narodowy fundusz socjalny nadal istnieje” – dodaje Astrow, przyznając, że choć rezerwy finansowe kraju skurczyły się, to nadal pozostają one znaczące. Równie istotna jest kondycja handlu zagranicznego. Zdaniem analityka, Rosja była i nadal jest wierzycielem netto na arenie międzynarodowej, a nie dłużnikiem. Zachodnie sankcje nie zmieniły tego faktu, a nadwyżki na rachunku obrotów bieżących utrzymują się na stabilnym poziomie. Ta finansowa poduszka bezpieczeństwa pozwala Moskwie prowadzić długofalową politykę. „Rosja może finansować wojnę przez długi czas, jeśli zajdzie taka potrzeba” – konkluduje w swoim opracowaniu ekonomista Astrow, pozostawiając czytelnika z niepokojącą prognozą na nadchodzące lata.

  • Podziel się

Natasza El Mejri

Dodaj komentarz

Ostatnie komentarze

  1. Obejrzałam pani wypowiedzi na Wbrew Cenzurze a teraz sprawdzam, jak tu działają komentarze.