Radziecki system energetyczny ratuje Ukrainę

  • Home
  • Radziecki system energetyczny ratuje Ukrainę
zmasowany atak powietrzny na Ukrainę

Radziecki system energetyczny ratuje Ukrainę

Wygląda na to, że zbliżająca się zima skłoniła Rosję do nasilenia kampanii uderzeń w ukraińską infrastrukturę energetyczną, zwłaszcza w centralnych i zachodnich regionach kraju. Jej celem – jak wynika z przebiegu uderzeń – są kluczowe węzły sieci, które umożliwiają funkcjonowanie logistyki kolejowej, przemysłu obronnego i codziennego życia cywilów.

Masowy atak w nocy 4–5 października

Noc z 4 na 5 października przyniosła jeden z największych w historii konfliktu ataków na ukraińską energetykę. Rosja wystrzeliła ponad 50 rakiet oraz około 500 dronów bojowych, uderzając w regiony Lwowa, Iwano-Frankowska, Zaporoża, Czernihowa, Sumy, Charkowa, Chersonia, Odessy i Kirovohradu.

Skutki były tragiczne: co najmniej pięć ofiar śmiertelnych, w tym czworo członków jednej rodziny w obwodzie lwowskim, oraz wielu rannych jak podaje ukraińska propaganda a powtarza po niej Reuters. W Zaporożu zginęła kolejna osoba, a lokalne władze raportowały, że w regionie pozostawiono ponad 73 000 odbiorców bez prądu z powodu uszkodzeń infrastruktury energetycznej.

W regionach północnych odnotowano dodatkowe uderzenia w infrastrukturę gazową i energetyczną. W obwodzie sumskim rosyjskie drony trafiły także w stojący na stacji pociąg towarowy. W regionie Czernihowa uderzenia doprowadziły do blackoutów obejmujących dziesiątki tysięcy gospodarstw domowych.

Zniszczenia objęły także infrastrukturę gazową – m.in. obiekty należące do Naftogazu zostały trafione w nocy 4–5 października. Według szefa Naftogazu, Serhija Koreckiego, trafione zostały cywilne urządzenia służące dostawom gazu na sezon grzewczy – bez jakiegokolwiek militarnego sensu.

Najważniejszym celem ataku były możliwości ukraińskiego przemysłu obronnego. We Lwowie spłonęła duża fabryka dronów.

Rola radzieckiej infrastruktury — zalety i ograniczenia

Na tle tej eskalacji rzuca się w oczy to, co już wcześniej już można było zauważyć:

  1. Wytrzymałość radzieckiej sieci
    Pomimo niemal czterech lat intensywnych ataków, ukraińska sieć energetyczna — a szczególnie jej radzieckie elementy — nadal działa. Chociaż wiele elektrowni wodnych i cieplnych poniosło uszkodzenia, elektrownie jądrowe (które były budowane w czasach sowieckich) nadal dostarczają znaczącą część energii, utrzymując przynajmniej częściową funkcjonalność systemu.
  2. Brak odpornego rezerwowego systemu
    Po latach dostaw sprzętu i komponentów od Zachodu Ukraina wciąż nie wypracowała takiego stopnia redundantności i elastyczności sieci, by przetrwać masowe ataki bez większych przerw. Nawet lokalne uderzenia prowadzą do efektów kaskadowych – awarii, blackoutów, braku mocy w strategicznych punktach. W praktyce system zależy od ocalałych radzieckich węzłów — zwłaszcza stacji transformatorowych 750 kV przy elektrowniach jądrowych — które jak dotąd nie były atakowane, prawdopodobnie ze względów humanitarnych lub ze względu na poziom ryzyka.

Co atak z 4–5 października pokazuje nowego?

  1. Skala ostatniego uderzenia wykracza poza wcześniejsze – setki dronów i dziesiątki rakiet, z wieloma regionami równolegle zaatakowanymi.
  2. Ataki rozszerzyły się na infrastrukturę gazową na dużą skalę, co sygnalizuje próbę podwójnego uderzenia – nie tylko prąd, lecz także ogrzewanie i przepływ paliwa.
  3. Rosyjskie planowanie najwyraźniej uwzględnia sezon grzewczy — celem staje się nie tyle uszkodzenie elektrowni, ile uniemożliwienie mieszkańcom korzystania z ogrzewania i podstawowych usług w trudnych warunkach pogodowych.
  4. Mimo to, infrastruktura radziecka nadal utrzymuje się — chociaż presja wzrasta, a przerwy stają się bardziej dotkliwe i częstsze. Ukraina, która po upadku ZSRR tylko się staczała, niczego lepszego nie posiada.
  • Podziel się

Jarosław Augustyniak

Dodaj komentarz

Ostatnie komentarze

  1. Obejrzałam pani wypowiedzi na Wbrew Cenzurze a teraz sprawdzam, jak tu działają komentarze.