Obejrzałam pani wypowiedzi na Wbrew Cenzurze a teraz sprawdzam, jak tu działają komentarze.
Protest nauczycieli: „Dość pracy za grosze i propagandy sukcesu”
- Home
- Protest nauczycieli: „Dość pracy za grosze i propagandy sukcesu”
Protest nauczycieli: „Dość pracy za grosze i propagandy sukcesu”
W dniu inauguracji nowego roku szkolnego, zamiast świętowania i optymistycznych przemówień o „rozwoju edukacji”, przed gmachem Ministerstwa Edukacji Narodowej rozbrzmiały głosy rozgoryczenia i sprzeciwu. Nauczyciele z całej Polski, wspierani przez przedstawicieli szkolnictwa wyższego oraz pracowników administracji i obsługi oświaty, przyjechali, by po raz kolejny upomnieć się o podstawowe prawa – godne płace, szacunek i lepsze warunki pracy.
„Jesteśmy omnipotentni za pieniądze niewiele większe niż minimalna pensja w kraju. Tak dalej być nie może” – mówił prezes ZNP Sławomir Broniarz. Wskazywał, że dzisiejszy nauczyciel to nie tylko pedagog, ale też psycholog, terapeuta, mediator i wychowawca. A wszystko to za wynagrodzenie, które wciąż nie pozwala na spokojne utrzymanie rodziny.
Minister, która zmieniła front
Ironią losu jest fakt, że dokładnie dwa lata temu Barbara Nowacka, jeszcze jako posłanka, stała ramię w ramię z nauczycielami przeciwko decyzjom ministra Przemysława Czarnka. Dziś, już jako szefowa resortu edukacji, sama stała się adresatką zarzutów i rozczarowania. Środowisko nauczycielskie przypomina, że oczekiwania wobec niej były ogromne – miała odwrócić fatalny kurs, jakim poprzednia władza prowadziła edukację. Zamiast tego, nauczyciele słyszą o kolejnych „rekordowych podwyżkach”, które w praktyce dawno przestały być odczuwalne.
Postulaty nauczycieli
Domagają się m.in.:
- 10-procentowej podwyżki wynagrodzenia zasadniczego od września 2025 r.,
- powiązania pensji nauczycielskich ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce – tak, aby wynagrodzenia wreszcie przestały być elementem politycznych targów,
- świadczenia kompensacyjnego dla wszystkich nauczycieli i korzystnych zmian w pragmatyce zawodowej,
- realnej ochrony prawnej i podniesienia prestiżu zawodu.
„Warto postawić na nauczyciela. Edukacja może być tym, co wyróżnia nas w Europie – mamy jedną z najlepiej wykształconych kadr nauczycielskich” – przypominał Broniarz.
Podwyżki tylko na papierze
Rząd chwali się, że w latach 2024–2026 pensje nauczycieli wzrosną łącznie o ponad 38 proc. Problem w tym, że – jak mówią sami zainteresowani – te liczby są jedynie propagandą sukcesu. Inflacja i rosnące koszty życia sprawiają, że nauczyciele „nie czują” tych podwyżek w portfelach. A zapowiedziana przez MEN 3-procentowa podwyżka w 2026 r. budzi raczej śmiech przez łzy niż nadzieję. „To dla nas policzek” – komentował Broniarz.
Nie tylko pieniądze
Protestujący zwracają uwagę, że problem nie sprowadza się wyłącznie do płac. Atmosfera wokół szkoły pogarsza się z roku na rok. Nauczyciele są przeciążeni biurokracją, dodatkowymi godzinami i rosnącą presją ze strony rodziców, którzy coraz częściej przerzucają na szkołę całość odpowiedzialności wychowawczej. „To, że rodzice nie radzą sobie z jednym dzieckiem, nie oznacza, że nauczyciel ma sobie radzić z trzydziestką takich dzieci” – podkreślał szef ZNP.
Koniec z polityką w szkole
„Jak najdalej polityków od edukacji. Nic o nas bez nas” – apelował Broniarz, przypominając, że nauczyciele nie są przedłużeniem rządowych kampanii ani dekoracją dla kolejnych konferencji prasowych.
„Koniec biedy nauczycieli”
Choć nauczyciele od lat słyszą, że ich sytuacja „uległa poprawie”, rzeczywistość wciąż wygląda inaczej: praca na dwa-trzy etaty, brak stabilności, wypalenie zawodowe i odpływ młodych ludzi z zawodu. „Koniec z biedą nauczycieli. Koniec ze słuchaniem o podwyżce sprzed roku” – mówili głośno protestujący.
Na zakończenie manifestacji przedstawiciele ZNP podkreślili, że działają jako niezależny związek zawodowy – nie pod dyktando polityków, ale w interesie nauczycieli, uczniów i przyszłości polskiej edukacji.
- Podziel się
