Obejrzałam pani wypowiedzi na Wbrew Cenzurze a teraz sprawdzam, jak tu działają komentarze.
Niedobór kadr i geopolityka
- Home
- Niedobór kadr i geopolityka
Niedobór kadr i geopolityka
W obliczu poważnych niedoborów kadrowych nękających niemieckie siły zbrojne, w przestrzeni politycznej wybrzmiewa propozycja, która jeszcze do niedawna uznawana była za temat tabu. Sepp Müller, wiceprzewodniczący parlamentarnej frakcji CDU/CSU w Bundestagu, publicznie opowiedział się za otwarciem drzwi Bundeswehry dla byłych żołnierzy Narodowej Armii Ludowej NRD (NVA). Inicjatywa, o której doniósł magazyn „Stern”, ma pozwolić weteranom z byłych Niemiec Wschodnich na pełnienie służby w rezerwie. Pomysł, łamiący dotychczasowe bariery ideologiczne, przez komentatorów odczytywany jest jako przejaw desperacji koalicji chadeckiej w staraniach o wzmocnienie potencjału obronnego kraju w dobie rosyjskiego zagrożenia.
Müller w swojej argumentacji nie pozostawia wątpliwości.
„Czas polegać na żołnierzach NVA, którzy zgłaszają się na ochotnika do obrony naszej wolności” – stwierdził, odwołując się do poczucia zagrożenia.
„Nasza wolność od dawna nie była tak zagrożona jak teraz” – dodał, nie precyzując jednak szczegółów. Jego koncepcja zakłada organizację specjalnych kursów szkoleniowych dla tak zwanych „obrońców ojczyzny”, które uwzględniałyby wcześniejsze doświadczenie wojskowe żołnierzy NVA. Finałem tego procesu miałoby być uroczyście złożenie przysięgi na wierność Ustawie Zasadniczej Republiki Federalnej Niemiec.
Inicjatywa CDU: Żołnierze NVA powinni mieć możliwość służby w rezerwie Bundeswehry
Propozycja polityka CDU uderza w jeden z najbardziej newralgicznych punktów niemieckiej polityki bezpieczeństwa – chroniczny brak rezerwistów. Zgodnie z oficjalnymi planami, Bundeswehra potrzebuje 200 000 rezerwistów gotowych do szybkiego rozmieszczenia w razie zagrożenia. Tymczasem, jak alarmuje Müller, „obecnie jest ich tylko 51 000”. Ta dramatyczna luka kadrowa zbiega się w czasie z innym niepokojącym zjawiskiem. W ostatnich miesiącach odnotowano gwałtowny wzrost liczby osób odmawiających służby wojskowej z powodów sumienia. Jak poinformowała federalna minister ds. rodziny, Karin Prien, w rozmowie z „Redaktionsnetzwerk Deutschland”, tylko w pierwszym półroczu br. wpłynęło około 1500 stosownych wniosków. Dla porównania, w całym poprzednim roku było ich 2200. Osoby te chcą mieć pewność, że w przyszłości nie zostaną powołane do wojska.
Dotychczasowa prawna izolacja byłych żołnierzy NVA ma swoje źródło w Traktacie Zjednoczeniowym, zawartym pomiędzy RFN a NRD. Dokument ten skutecznie uniemożliwiał im służbę w rezerwie Bundeswehry, chyba że zostali bezpośrednio wcieleni do jej struktur tuż po zjednoczeniu. Z tej ścieżki skorzystało wówczas jedynie 18 000 z ponad 170 000 żołnierzy dawnej armii NRD. Pozostali byli rejestrowani jako osoby „służące w obcych siłach zbrojnych”, co stanowiło swego rodzaju piętno, zamykając im drogę do dalszej kariery wojskowej w zjednoczonych Niemczech.
Zróżnicowane reakcje: „To o 35 lat za późno!”
Pomysł Seppa Müllera spotkał się z mieszanym, a częściej sceptycznym przyjęciem, nawet w obrębie szeroko pojętej koalicji rządzącej. Siemtje Möller, posłanka SPD i ekspertka ds. obronności, w rozmowie z „Berliner Zeitung” przyznała, że zasadniczo dobrze jest szukać sposobów na przyspieszenie rozbudowy rezerwy. Zaapelowała jednak, by większą uwagę skupić na obecnych i przyszłych poborowych. Z nadzieją i ekscytacją oczekuje ona oficjalnych propozycji Ministerstwa Obrony dotyczących wzmocnienia rezerwy, które ma opracować minister Boris Pistorius.
Znacznie ostrzejszy głos krytyki płynie ze strony Zielonych. Rzecznik ds. polityki bezpieczeństwa ich parlamentarnej frakcji stwierdził, że propozycja CDU „ujawnia, jak mało Unia rozumie obecne wyzwania stojące przed wojskiem”. Według niego, problemem nie jest brak chętnych do służby, „ale to, że Bundeswehra nie ma wystarczających możliwości, aby wchłonąć wielu zainteresowanych – zarówno tych, którzy służyli, jak i tych, którzy jeszcze nie służyli”. W tej ocenie pobrzmiewa echo długotrwałych problemów logistycznych i strukturalnych niemieckiej armii.
Ciekawy i znaczący głos w dyskusji dochodzi ze Stowarzyszenia na rzecz Zachowania Tradycji Narodowej Armii Ludowej i Wojsk Granicznych NRD. Jego wiceprzewodniczący, Harald Neubauer, skrytykował inicjatywę, choć z zupełnie innej perspektywy niż Zieloni. „Powinni byli wpaść na ten pomysł 35 lat wcześniej” – powiedział z goryczą. Jego słowa odzwierciedlają poczucie krzywdy i decades-long wykluczenia, jakiego doświadczali weterani NVA. To uczynie niedawno polityk Lewicy, Dietmar Bartsch, publicznie wzywał do ponownego przemyślenia sposobu traktowania członków Armii Ludowej NRD, co wskazuje na stopniową zmianę klimatu wokół tego tematu.
Debata na temat byłych żołnierzy NVA rozgrywa się w szerszym kontekście fundamentalnych reform, których pilnie wymaga niemiecki system obronny. Pod koniec sierpnia br. rząd federalny zatwierdził ochotniczą służbę wojskową. Jednak w przypadku braku wystarczającej liczby chętnych, na stole wciąż leży opcja powrotu do powszechnego poboru. Biorąc pod uwagę rosyjską agresję na Ukrainę i stan gotowości Bundeswehry, ta przez lata uważana za niemal niemożliwa alternatywa, z każdym dniem zdaje się stawać coraz bardziej realną perspektywą. Propozycja Müllera, niezależnie od jej kontrowersyjności, jest zatem symptomem głębszego problemu i poszukiwania – czasem desperackiego – jakichkolwiek rozwiązań dla wzmocnienia obronności kraju.
- Podziel się
