Pomocnicy Wuja Sama

amerykański imperializm

Pomocnicy Wuja Sama

Amerykański imperializm w Ameryce Łacińskiej nie opiera się dziś wyłącznie na sile militarnej, lecz również na rozbudowanej sieci sojuszników politycznych i ideologicznych, którzy chętnie reprezentują interesy Waszyngtonu.

Pod koniec października, podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ, po raz pierwszy od ponad trzech dekad aż sześć państw dołączyło do USA w głosowaniu przeciwko rezolucji wzywającej do zniesienia blokady wobec Kuby. W tym samym czasie nowo wybrany, neoliberalny prezydent Boliwii ogłosił prywatyzację kluczowych zasobów kraju, a Norweski Komitet Noblowski uhonorował Pokojową Nagrodą Nobla wenezuelską opozycjonistkę Maríę Corinę Machado – osobę otwarcie popierającą interwencję wojskową USA przeciwko rządowi w Caracas.

Amerykański imperializm ma już i w Wenezueli pomocnika

Machado, przedstawiana przez zachodnie media jako symbol walki o demokrację, jest de facto spadkobierczynią Juana Guaidó – polityka, który w 2019 roku ogłosił się prezydentem Wenezueli i cieszył się szerokim wsparciem USA i Europy. Kiedy w 2023 roku parlament wenezuelski oficjalnie pozbawił go fikcyjnej funkcji, Guaidó opuścił kraj, a jego miejsce w zachodnim dyskursie zajęła Machado.

W jednym z podcastów prowadzonych przez amerykańskiego inwestora Joe Lonsdale’a Machado opisała swoją wizję „wolnej Wenezueli”: kraju oddanego wolnemu rynkowi. Lonsdale odpowiedział: „Nie mogę się doczekać, aż zainwestuję w wolną Wenezuelę”. Dialog ten doskonale ilustruje ścisły sojusz między prawicową opozycją a neoliberalnym kapitałem.

Równolegle Stany Zjednoczone zwiększają swoją obecność wojskową na Karaibach. Rozmieszczenie lotniskowca u wybrzeży Wenezueli i doniesienia o możliwych operacjach na jej terytorium budzą skojarzenia z dawnymi interwencjami. Wenezuela, dysponująca największymi na świecie złożami ropy, od dekad pozostaje kluczowym celem amerykańskiej polityki. W tym kontekście Machado jawi się jako idealna kandydatka na przywódczynię rządu przychylnego Waszyngtonowi.

Jeśli Maduro upadnie, upadną też Kuba i Nikaragua” – stwierdziła Machado. I rzeczywiście, polityka USA wobec Kuby pozostaje symbolem imperialnej ciągłości. Blokada gospodarcza, potępiana niemal jednogłośnie przez społeczność międzynarodową, trwa już od sześciu dekad.

Nowi zwolennicy blokady

O ile przez lata tylko USA i Izrael głosowały przeciwko rezolucji ONZ potępiającej blokadę Kuby, o tyle w tym roku dołączyły do nich: Macedonia Północna, Węgry, Paragwaj, Argentyna i Ukraina. To efekt intensywnego lobbingu Waszyngtonu. Amerykański imperializm w kilku krajach Ameryki Łacińskiej znajduje dziś wsparcie.

Jeszcze przed głosowaniem Stany Zjednoczone prowadziły kampanię medialną, oskarżając Kubę o wysyłanie „tysięcy najemników” do walki po stronie Rosji. Ukraina – dotąd wstrzymująca się od głosu – tym razem opowiedziała się po stronie USA, co wskazuje na rosnący wpływ amerykańskiej presji politycznej.

Wynik głosowania pokazuje również nowy układ sił w regionie, gdzie w ostatnich latach władzę zdobyło kilku prawicowych przywódców sprzyjających Waszyngtonowi.

Paragwaj, Argentyna, Boliwia – nowa fala neoliberalizmu

Prezydent Paragwaju Santiago Peña, który jako pierwszy pogratulował Donaldowi Trumpowi zwycięstwa wyborczego, uznaje Stany Zjednoczone za „szansę na pogłębienie relacji”. Sekretarz stanu USA Marco Rubio określił jego kraj mianem „bastionu walki z Chinami w Ameryce Łacińskiej”.

W Argentynie z kolei triumf Javiera Mileia został entuzjastycznie przyjęty w Waszyngtonie. „Naród potwierdził naszą wiarę w Mileia” – napisał Trump po ogłoszeniu wyników. Według doniesień medialnych obiecał on 40 miliardów dolarów wsparcia finansowego w zamian za zwycięstwo libertariańskiego kandydata. Dziś Milei wdraża brutalne reformy oszczędnościowe, których koszty ponosi społeczeństwo.

W Boliwii sukces odniósł Rodrigo Paz, zapowiadający „kapitalizm dla wszystkich” i otwarcie gospodarki. Już w kampanii zapowiedział współpracę z Bankiem Światowym, który natychmiast po jego zwycięstwie ogłosił go „partnerem strategicznym”. Historia uczy jednak, że takie „partnerstwo” prowadzi do prywatyzacji i utraty kontroli nad zasobami – tak jak podczas „wojny o wodę” z przełomu wieków, kiedy narzucone przez Bank Światowy reformy doprowadziły do masowych protestów.

Boliwia, posiadająca największe na świecie zasoby litu, ponownie staje się celem amerykańskich interesów. Pod rządami socjalistycznej partii MAS surowiec ten był kontrolowany przez państwo – teraz może trafić w ręce międzynarodowych korporacji.

Bolsonaro i amerykański sen

W Brazylii, największym państwie regionu, Stany Zjednoczone wciąż mogą liczyć na wsparcie Jaira Bolsonaro. Mimo wyroku skazującego za próbę zamachu stanu, były prezydent pozostaje w orbicie wpływów Trumpa, który nazwał jego proces „polowaniem na czarownice”. Bolsonaro zapowiedział, że w razie powrotu do władzy wycofa Brazylię z sojuszu BRICS – co byłoby poważnym ciosem dla współpracy państw Globalnego Południa i ogromnym sukcesem dla Waszyngtonu.

Trump, powołując się na działania sądu wobec Bolsonaro, nałożył na Brazylię 50-procentowe cła, demonstrując polityczne wsparcie dla swojego sojusznika. Równocześnie po spotkaniu z obecnym prezydentem Lulą da Silvą zapowiedział „rychłe porozumienie” – choć jego treść pozostaje niejasna.

Nowa odsłona starej strategii

Ostatnie wydarzenia w Ameryce Łacińskiej pokazują, że Waszyngton ponownie wykorzystuje znane z czasów zimnej wojny metody nacisku. Oprócz sankcji i gróźb militarnych Stany Zjednoczone coraz częściej polegają na sieci prawicowych i neoliberalnych przywódców, którzy gotowi są podporządkować interesy własnych narodów amerykańskiemu kapitałowi.

W obliczu nasilającej się rywalizacji z Chinami, USA dążą do utrzymania kontroli nad strategicznymi surowcami i rynkami regionu. Dla społeczeństw Ameryki Łacińskiej oznacza to jednak utratę suwerenności, ograniczenie praw obywatelskich i cofnięcie demokratycznych zdobyczy ostatnich dekad.

  • Podziel się

Jarosław Augustyniak

Dodaj komentarz

Ostatnie komentarze

  1. Obejrzałam pani wypowiedzi na Wbrew Cenzurze a teraz sprawdzam, jak tu działają komentarze.